Kamieniem w błoto.

ANKIETA.

A ja pracuję dla śmierci

i śni mi się śmierć.

A ja pracuję w drukarni

i śni mi się klej.

A ja pracuję na kolei

i śni mi się światło.

A ja pracuję na kopalni

i śni mi się Bóg.

A ja pracuję w hotelu

i śni mi się salceson.

A ja pracuję na statku

i śni mi się pies.

A ja pracuję w więzieniu

i śni mi się jajko.

A ja pracuję na stadionie

i śni mi się wódz.

A ja pracuję w kościele

i śni mi się święcona kiełbasa.

A ja pracuję w orkiestrze

i śni mi się rewolucja.

A ja pracuję w szpitalu

i śni mi się wspaniała dupa.

A ja pracuję w hucie

i śni mi się piekarnia.

A ja pracuję w reklamie

i śni mi się gówno.

A ja pracuję w lesie

i śni mi się łojciec.

A ja pracuję w wojsku

i śni mi się młotek.

A ja pracuję na ulicy

i śni mi się łapanka.

A ja pracuję na budowie

i śni mi się większa budowa.

A ja pracuję w toalecie

i śni mi się mąż.

A ja pracuję na autobusach

i śni mi się mięso.

A ja pracuję na uczelni

i śni mi się śmierć.

A ja pracuję w jadalni

i śni mi się śmierć.

A ja pracuję w biurze

i śni mi się śmierć.

A ja pracuję w kawiarni

i śni mi się śmierć.

A ja pracuję na cmentarzu

i śni mi się śmierć.

A ja pracuję dla śmierci

i śni mi się śmierć.

Śmierć dla śmierci.

Klej w drukarni.

Światło na kolei.

Bóg w kopalni.

Salceson w hotelu.

Pies na statku.

Jajko w więzieniu.

Wódz na stadionie.

Święcona kiełbasa w kościele.

Rewolucja w orkiestrze.

Wspaniała dupa w szpitalu.

Piekarnia w hucie.

Gówno w reklamie.

Łojciec w lesie.

Młotek w wojsku.

Łapanka na ulicy.

Większa budowa na budowie.

Mąż w toalecie.

Mięso na autobusach.

Śmierć na uczelni.

Śmierć w jadalni.

Śmierć w biurze.

Śmierć w kawiarni.

Śmierć na cmentarzu.

Śmierć dla śmierci.

Śmierć.

09.06.00 wpis

proletariacki nasz przyjaciel sprząta u ludzi w mieszkaniach. przesłał nam maila, relację przedziwną ze swojej wizyty u klientki. to także odczytujemy na naszych wieczorkach:


Klientka: Słyszał Pan?. Słyszał Pan? Jeśli ktoś ci czyni zło, wypomnij mu to i ja właśnie przez całe życie tak robię, mówię prawdę prosto w oczy.

Ja: Tak, to prawda, ale coś Pani powiem, ja się na tych sprawach nie wyznaję, ale tam były, zdaje się jeszcze jakieś belki, jakieś policzki.

Klientka: Tak, dziękuję Panu bardzo, ale jednak przede wszystkim był bat. Tu jest brudno, tu jest bajzel niemiłosierny, poobłapiane drzwi, wszędzie ślady wstrętnych paluchów, to wcześniej, czy później będzie śmierdziało. Nie jest tak jak w innych domach, nie ma śladów tłuszczu, ale jednak, tu się żyje, jest kurz, jest wstrętny pył, co pragnę podkreślić.

Ja: Wspominała Pani, że w latach pięknych, mlecznych, wczesnych panieńskich – wywiady bogate, tryskająca erudycja, nabrzmiałe wnioski. Czy pamięta może Pani Nazwisko jakieś wybitne, mityczne…

Klientka: Ach, proszę Pana, jakżeż mam nie pamiętać; z Nazwiskiem rozmawiałam, na obiad zaproszona byłam, szalik z bliska widziałam, sztuka jego mnie się niezwykle podobała i obrazy… Pan Nazwisko specjalnież żeż na spektakl swój zaBrosił mnie, ja się pojawiłam, przeżyłam to i w pamięci mam. Jest tu brudno, straszliwy syf, wszystko się lepi, śmierdzi. Ja Pana błagam, proszę to widzieć.

Ja: Ja widzę, proszę Pani, ja widzę. Nie wiem, tylko, a źle się czuję kiedy nie wiem dokładnie, na czym Pani szczególnie zależy?

Klientka: Na czym zależy, Boże mój, ja już nie chodzę, ja już nie słyszę, i serce, i kolana, ja jestem normalny człowiek, proszę spojrzeć, no, na przykład: to jest niby barek, przeróżne alkohole, no, ale, że by ktoś się tu upijał, po prostu trzeba wiedzieć, znać umiar. Chciałabym, żeby cały mój dom był czysty, nocą, kiedy się zbudzę ze snu,  w którym śniłam znów swoje przywiązanie do łóżka, w szpitalu, po operacji,  otoczona tymi śmierdzącymi kobieciskami, nie wiadomo skąd, chociaż walczę z jakąkolwiek ksenofobią, taka prawda,  więc kiedy się zbudzę, nie muszę się niczego bać, podnoszę rękę do góry, spokojnie, o zapamiętaną przez ciało odległość, stawy, nie chodzą lekko, ale pewnie, pewne celu, ręka w łokciu zgięta, pod kątem przewidywalnym, sięga na półkę, tam jest światło, , podnoszę się  w rytmie wolnym, ale stanowczym, wkładam stopy do przygotowanych kapci, jest tak dobrze, pochylona głowa wysyła oczy na wypastowaną podłogę, nie ma, ani jednego pyłu, idę, posuwam się, wręcz szuram sobie z przyjemnością, dotykam zimnego mosiądzu klamki, klamka jest czysta, mam tę pewność, ja jestem czysta, pachnę, uchylam drzwi, one nie skrzypią, wchodzę do łazienki, kafelki odbijają mój spokojny kształt, siadam na sedesiku, słucham siku i patrzę na swoje odbicie w błyszczącej rurce kranu, deskę wycieram po sobie, papierem przygotowanym, miękkim, w pobliżu są dwie rolki zapasowe, patrzę na nie wzrokiem przytomnym, kontrolującym byt, idę do kuchni napić się soku, sok jest na trzeciej półce drzwi lodówki,od góry, po lewej stronie, wiem, że wczoraj wypiłam szklankę, więc zostało jeszcze trzy czwarte, miąższ w soku… opadł na dno, świadomie potrząsam opakowaniem trzy razy, nalewam pełną szklankę, wypijam duszkiem do dna, odkładam szklankę na stół, sok wstawiam do lodówki, przemywam szklankę i odkładam na suszarkę, zlew przecieram papierem, zatrzymuję się na chwilę i wsłuchuję w ciszę mojego domu, wszystko jest na swoim miejscu, wracam do łóżka, zasypiam i nie wiem co będzie, ale wiem, że na takim przebudzeniu mi zależy.

komentarze 2 to “Kamieniem w błoto.”

  1. pawest Says:

    a ja nie pracuje.
    śni mi się przeszłość

  2. pawesta Says:

    A ja nie pracuje nigdzie
    Śni mi się nic

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: