Archive for Czerwiec 2011

SZAŁ

Czerwiec 15, 2011

To, co się wydarzyło przy okazji kolejnego pokazu Wylewki, przeszło oczekiwania samych, tfu, Twórców. Nieprawdopodobny wytrysk emocji związany z przedsięwzięciem Wójcickiego i Kowalskiego był najprawdopodobniej spowodowany długą przerwą w eksploatacji tego zdyscyplinowanego widowiska. Już na trzy godziny przed rozpoczęciem wydarzenia ludzie zaczęli się licznie gromadzić pod pomnikiem Juliusza Słowackiego, około godziny 18 grupa liczyła wg statystyk policyjnych 500 osób, wg świadków około 1000.

Zebrani skandowali m.in.: „Wylewka! Wylewka! Wylewka! Cyk! Pyk! Cacusio! Lejcie! Nie pękajcie! My nie damy rady! To jak to tak?! Jak to tak ?!”.

Zdezorientowani przechodnie próbowali zasięgnąć języka: „Ale o co państwu chodzi?, po co się tu zebraliście?”.  Odpowiedzi były radykalne: „Nie będę z nikim rozmawiała” – krzyczała jedna z uczestniczek tego spontanicznego ruchu – „Wszyscy jesteście tacy sami. Wylewka! Wylewka!”. Inny uczestnik krzyczał jak oszalały: „Ehej, lotne czasy pędzą!”. Jakaś elegancka Pani, nie bójmy się tego tak nazwać – po prostu wyła – „Wszyscy mamy na nazwisko Kowalski, Wójcicki, ja też, pracuję dla śmierci i śni mi się śmierć!”

Nagle powstał pomysł stworzenia żywego transparentu, ludzie zaczęli się rozbierać, na ciałach zaczęto wypisywać damskimi szminkami litery, powstał spór o hasło:

„Zakłady w ręce załóg” czy „Chcę widzieć, słyszeć!” czy po prostu „Wylewka”.

Doszło do drobnych rękoczynów, ale w końcu wybrano opcję środkową – „Chcę widzieć, słyszeć !”,  konsensus, ludzie znów byli szczęśliwi, wróciła wiara w struktury poziome. Grupa tworząca nagi transparent wkroczyła na jezdnię, zatrzymano ruch na Placu Bankowym, dwie literki „ć” (Pani  z wypisaną lierą „ć” na brzuchu ze słowa „widzieć” i Pan z literą „ć” na klacie ze słowa „słyszeć”) zainicjowały wspólną pieśń:

„Śmierć babula, jak cybula

Łzy wyciska, gdy przyciska”

Z tą pieśnią na ustach, grupa spokojnie  ruszyła w stronę MCKiSu – tu doszło do kolejnego niecodziennego zdarzenia.

Artyści niczego nie świadomi wracali właśnie z małej kawy, na której mogli spokojnie porozmawiać o swoich problemach, nałogach, zadłużeniach, szczegółów nie ma sensu zdradzać, dość wspomnieć, że szczera rozmowa przed występem jest dla, tfu, Twórców rodzajem oczyszczającej spowiedzi, która pozwala im z nową siłą rozpocząć kolejne SZOŁ.

I właśnie, kiedy zmierzali w stronę swojego przeznaczenia, ich droga skrzyżowała się z drogą tego gorącego tłumu. Natychmiast zostali rozpoznani. Istny szał. Ludzie otoczyli ich krzycząc „Chcemy Wylewki!, Chcemy Wylewki!”. Wójcicki zorganizował spontaniczny happening rytmiczny, ludzie klaskali i krzyczeli razem z Kowalskim „Ślachetne zdrowie, nikt się nie dowie jako smakujesz, aż się zepsujesz”.

Niepozorny człowiek wyjął nagle z kieszeni 20 000 zł, chciał obdarować Kowalskiego i Wójcickiego „po równo, po dychu” – tak się wyrażał. Sytuacja zrobiła się niezręczna. Jedak pieniądze to dzisiaj  tabu. Ludzkość krzyczała „Bierzcie tę kasę, co się boicie, cyk pyk, dacie radę, należy się wam! A jak!” Artyści wzięli. Kowalski coś tam jeszcze brzęczał pod nosem, że to na teatr.

„Dobra, dobra, krzyczeli ludzie, nie brzęcz już tylko wylewaj”

Następnie wszyscy udali się do świątyni sztuki, gdzie odbył się występ.

Relacja z samego występu w następnym wejściu. Papa.